Sztuczna inteligencja / Biznes
Sztuczna inteligencja w biznesie: gdzie oszczędza czas
Aktualizacja: 4 min czytania

Sztuczna inteligencja w biznesie sprawdza się tam, gdzie proces jest powtarzalny i dobrze opisany, nie tam, gdzie ma zastąpić decyzję. W przeciwieństwie do generatywnej AI, o której pisaliśmy przy okazji rewolucji w tworzeniu treści i projektowaniu produktów, tu interesuje nas praca w tle: klasyfikacja, ekstrakcja danych, alarmowanie. Mniej efektowna, za to częściej opłacalna.
Gdzie AI już pracuje w firmach
W obsłudze klienta chatboty oparte na przetwarzaniu języka naturalnego (natural language processing) przejmują pierwszy kontakt. Klasyfikują zgłoszenie, dopasowują odpowiedź z bazy wiedzy albo kierują sprawę do właściwego działu. Człowiek wchodzi tam, gdzie wzorzec się kończy: przy nietypowej reklamacji, zirytowanym kliencie albo sprawie bez precedensu w historii zgłoszeń.
Blisko temu jest ekstrakcja danych z dokumentów: faktura, umowa albo zamówienie wchodzi jako skan albo PDF, a model odczytuje z niego kwotę, termin i strony, zamiast żeby ktoś przepisywał to ręcznie do systemu. Błąd odczytu zdarza się rzadko, ale się zdarza. Dlatego wynik trafia do zatwierdzenia, a nie od razu do księgowania.
W finansach najczęstsze zastosowanie to nie prognozowanie budżetu, tylko wykrywanie odchyleń: transakcja poza typowym zakresem kwoty, faktura bez powiązanego zamówienia, płatność do nowego kontrahenta. Model nie ocenia, czy to oszustwo. Oznacza sprawę do przejrzenia przez człowieka, zanim pieniądze pójdą dalej.
W zarządzaniu AI najrzadziej podejmuje decyzję, a najczęściej przygotowuje materiał do niej: zestawienie sprzedaży z ostatniego tygodnia, odchylenie od planu, lista klientów o rosnącym ryzyku odejścia. AI w zarządzaniu procesami biznesowymi zaczyna się właśnie tutaj: od skrócenia czasu między pytaniem a odpowiedzią, nie od zastąpienia osoby, która tę odpowiedź interpretuje.
W marketingu i sprzedaży rola AI jest węższa, niż sugerują ogólne opisy. Segmentacja klientów na podstawie zachowań i dynamiczne dopasowanie oferty do popytu działają dobrze tam, gdzie dane historyczne są czyste i regularne. Tam, gdzie ich brakuje, model uczy się szumu, a nie wzorca.
Wspólny mianownik tych czterech obszarów jest jeden. Proces musi być już dziś opisany, zanim ktokolwiek zacznie go automatyzować.
Automatyzacja procesu jako pierwszy krok
Zanim firma podłączy model językowy do procesu, warto sprawdzić, czy ten proces w ogóle da się opisać jako powtarzalna sekwencja kroków z jasnymi wyjątkami. Jeśli tak, automatyzacja powtarzalnego procesu sama w sobie bywa większą oszczędnością niż jakikolwiek model.
Zanim dojdzie do samej sztucznej inteligencji, jest jeszcze etap porządkowania: ujednolicenie formatu danych wejściowych, nazwanie reguł wyjątków, ustalenie, kto przegląda wynik przed jego użyciem. Model dołożony do procesu, który tego etapu nie przeszedł, dziedziczy chaos, który miał rozwiązać.
Cyber Katalog: automatyzacja bez modelu językowego
Cyber Katalog pokazuje tę zasadę bez udziału modelu językowego, i to jest tu istotne. Cała warstwa danych serwisu stoi na zaplanowanych przebiegach uruchamianych cyklicznie. Każde źródło ma własny harmonogram, rozsunięty względem pozostałych, a nieudany przebieg trafia na Slacka, zanim ktokolwiek zdąży zajrzeć do logów. Osobna bramka jakości w CI przepuszcza zmianę dopiero po komplecie zielonych etapów, więc zmiana z błędem nie przechodzi po cichu.
To nie jest wdrożenie AI. To dyscyplina, bez której wdrożenie AI i tak by się nie udało: dane muszą spływać bez ręcznego kroku, a błąd musi być widoczny od razu, nie po tygodniu. Firma, która nie ma tego poukładanego, nie rozwiąże tego samym dołożeniem modelu.
Czego AI nie zrobi za firmę
Wdrożenie kosztuje więcej niż licencja na model albo sprzęt, na którym działa, od procesorów serwerowych Intela po karty graficzne. Trzeba opisać proces, wyczyścić dane wejściowe i ustalić, kto przegląda wynik, zanim trafi dalej. Model, który klasyfikuje zgłoszenie błędnie raz na sto przypadków, wygląda dobrze na demo. Źle wygląda po miesiącu produkcji, jeśli nikt nie sprawdza tego jednego przypadku na sto.
Nadzór człowieka nie jest tymczasowym obejściem. Jest stałym elementem procesu tam, gdzie błąd kosztuje więcej niż czas zaoszczędzony przez automatyzację. Im wyższa stawka decyzji, tym mocniej ta zasada się utrzymuje. W praktyce oznacza to próg: poniżej pewnej kwoty albo pewnego poziomu pewności model działa sam, a powyżej czeka na człowieka. Ten próg trzeba świadomie ustawić, a potem sprawdzać, ile spraw przez niego faktycznie przechodzi.
Firma, która najpierw porządkuje proces, a dopiero potem dokłada do niego model, zwykle kończy z rozwiązaniem tańszym w utrzymaniu niż ta, która zaczyna od modelu i dorabia proces wokół niego. Skontaktuj się z nami, jeśli chcesz sprawdzić, który z Twoich procesów jest gotowy na ten pierwszy krok.
Słowa kluczowe
- Sztuczna inteligencja
- Automatyzacja procesów
- Obsługa klienta
- Analiza danych